| Newsy |

Urodzony w Błędowie koło Radomia, absolwent Politechniki Poznańskiej. To zapewne zadecydowało, że na życie Artysty wybrał Poznań. Rzeźbiarz, fotografik, publicysta, działacz społeczny. Członek Związku Artystów Rzeźbiarzy, Związku Artystów Plastyków, Wielkopolskiego Związku Artystów Rzeźbiarzy, Ekologicznego Stowarzyszenia Środowisk Twórczych „Ekoart".
Kazimierz Rafalik tworzył indywidualne formy figuratywne oraz rozbudowane kompozycje łączące wiele materiałów. Do swojej pracy wykorzystywał między innymi: brąz, mosiądz, stal kwasoodporną, drewno i tworzywa sztuczne. Był twórcą wielu tablic, między innymi przy Pomniku 600-lecia bitwy pod Grunwaldem w Poznaniu, medali i statuetek.
Artysta eksponował swoje prace na ponad 200 wystawach w kraju m.in. w Salonie Sztuki Współczesnej w Koszalinie, BWA we Wrocławiu, w Muzeum Henryka Sienkiewicza w Poznaniu, w Galerii Związku Artystów Rzeźbiarzy w Warszawie, na Biennale Rzeźby; oraz poza jego granicami (Czechy, Niemcy, USA, Grecja, Bułgaria, Litwa). Za działalność artystyczną i popularyzatorską zdobył ponad 120 nagród i wyróżnień, z których najwyżej cenił Nagrodę Ministra Kultury i Sztuki (1989), Człowieka Roku „Łazarza" (2013), Srebrny Medal „Labor Omnia Vincit"(2017), za krzewienie idei pracy organicznej od Towarzystwa im. Hipolita Cegielskiego w Poznaniu oraz Złoty Krzyż Zasługi (2022).
KAZIU...
Poznałem go w 2009 roku, gdy przez trzy lata do 2012 roku przewodniczyłem Wielkopolskiemu Oddziałowi Stowarzyszenia Dziennikarzy Rzeczpospolitej Polskiej. Odwiedziłem w piwnicy jego pracownię. Zachwyciłem się jej skromnością, ale też niezliczoną ilością prac. Niektóre miały trafić do zamawiających, z wieloma z powodów sentymentalnych nie chciał się rozstać. Mówił, że to jego dzieci. Jak się dzieci pozbywać – pytał. Był członkiem Stowarzyszenia Dziennikarzy RP, bo oprócz tego, że był artystą, był publicystą. Miarą jego zaangażowania w dziennikarskie poczynania było, że przez wiele lat statuetki „Poznańskich Koziołków" i „Mediom przyjazny" były jego autorstwa. Dopiero ostatnie dwa czy trzy lata już nie, bo podupadł na zdrowiu. Jego rzeźby w brązie bardzo się podobały. Niby wszystkie trochę do siebie podobne, ale każda inna. Cechowała je elegancja i wysublimowana prostota. Kaziu, bo my koledzy tak się do niego zwracaliśmy był człowiekiem prostolinijnym i dowcipnym, ale też skromnym. Zżymał się, gdy zwracałem się do niego Maestro, choć był nim niewątpliwie. Wyróżniało go i to, że na większość spotkań, głównie w Klubie „Krąg" na jego Łazarzu pokazywał się z żoną, anonsując ją – a to moja żona Jadwiga. Kilka lat temu opuściła go na zawsze. Bardzo to przeżył. Był bardzo rodzinny. Świetnie komunikował się z synem, kochał wnuka. Kaziu był po prostu fajnym facetem i Wielkim Artystą. Będzie nam go brakowało. Żegnaj. Cześć Twojej Pamięci.
Ryszard Sławiński






